5 powodów, dla których lubię być kobietą

with Brak komentarzy

Ósmy marca, ranek. Sms od Autora:

– Kobieto! Czy dziś będę mógł udostępnić Twoją stronę? (…) Kobiety czekają…

Nie mógł. Nie napisałam artykułu „jak być kobietą”, chociaż wcześniej miałam taki zamiar. Pojawił się, gdy przeczytałam słowa Autora rozwijające myśli Lao-Tsy o kobiecie:

 pablo_przestrzen_kobiecosci2

Intuicja podpowiadała mi jednak, że mam sobie dać spokój. Uwierały mnie, zamieszczone powyżej przytoczonego cytatu, słowa:

Wielka Matka –

Świątynia życia.

Komnata obfitości,

rodząca mądrość,

energię,

piękno

i uzdrowienie.

Przeredagowaliśmy z Autorem ten fragment, nieco łagodząc jego wymowę. Wrażenie jednak pozostało. Nie potrafiłam go zdefiniować. Pomogły mi w tym dopiero wydarzenia ostatnich dni.

Słuchając komentarzy moich córek do proponowanej przez rząd ustawy zrozumiałam, dlaczego słowa Autora nie przekonały mnie do napisania artykułu. „Kobiety czekają…” Kobiety miały w tamtym dniu do wyboru mnóstwo tekstów dla siebie. Przeglądałam część z nich i zastanawiałam się, czym dla autorek jest „bycie kobietą”. Dla mnie – radością. Mam do niej 5 powodów:

1. MACIERZYŃSTWO

WP_20160404_004

Jestem mamą. Mam dwie fantastyczne, dorosłe Córki. Chwile, kiedy trzymałam je pierwszy raz w ramionach, są ciągle żywe: śliczne, czupryniaste stworzonko, zwinięte w kłębuszek, wymęczone długim i trudnym porodem, będące teraz moim starszym dzieckiem i wpatrzone we mnie niedowidzącymi jeszcze oczkami młodsze maleństwo, uspokajające się przy znajomym biciu serca. Patrzyłyśmy tak na siebie w skupieniu i w ciszy nocnego szpitala. Dwa indycze jaja – maleńkie i duże – nakrapiane popękanymi  naczynkami krwionośnymi.

Jestem mamą. Wychowywałam je, dając z siebie tyle, ile mogłam – jak większość matek. Komplementem było dla mnie stwierdzenie  koleżanki w pracy, że teraz jestem kimś innym; że kiedyś przecież liczyły się tylko dzieci; cały mój świat był wypełniony ich życiem. Nie brałam wtedy pod uwagę innej opcji – jak większość matek.

Macierzyństwo jest piękne nie tylko dla mnie. Znajome kobiety (mądre, urodziwe, kreatywne, odnoszące sukcesy), o których redagowałam notatki, prosiły „I napisz, że przede wszystkim jestem mamą”. Ale na moje życie nie składa się tylko urodzenie i wychowanie dzieci. Nie ograniczam swojej kobiecości do „dawania życia” i „rodzenia” czegokolwiek. Nawet, jeśli ta sfera spotyka się z tak wyraźnym szacunkiem i podziwem, jak w słowach Autora.

2. SIŁA

Dwa lata temu trafiłam na tekst, który ujął mnie postrzeganiem kobiety. Jego autorem był Osho. Przypomniałam sobie o nim pracując nad myślami Lao-Tsy. Poszłam do biblioteki po „Księgę kobiet”. Książkę wypożyczono, ale na półce stała „Księga mężczyzn”. Wzięłam. Pierwszy dzień świąt spędziłam z „mistrzem duchowym”. Rozbawiona lekkimi, często humorystycznymi tekstami z ciekawością czytałam analizy męskich osobowości. Jednak moją sympatię zdobył autor sposobem, w jaki opowiada mężczyznom o kobietach:

pablokobieta_osho

Osho wydobywa  różnice między „energią żeńską” i „energią męską”, jednocześnie pokazując, jak silna jest kobieta. Odnosi się przy tym do tego aspektu kobiecego życia, który budzi teraz tyle niepokoju:

„Trudno jest dać życie innej duszy, dać jej ciało, mózg oraz umysł. (…) Kiedy dziecko już się narodzi, pojawia się kwestia opieki nad nim i wychowania. Z mego punktu widzenia jest to zadanie najtrudniejsze na świecie. (…) Opiekując się dzieckiem, które ma ciągle zmienne nastroje, poczujesz się wyczerpany w ciągu kilku godzin. (…) Dzieci są bowiem najbardziej przykrymi istotami na świecie. Ciągle są żwawe i chcą coś robić. (…) Nie sądzę, aby istniał mężczyzna, który byłby w stanie przeżyć ciążę i troszczyć się o dzieci. Do tego potrzebna jest siła kobiety.”

Każda z nas ma w sobie ogrom siły. Nie czujemy jednak potrzeby, aby nią emanować czy udowadniać ją agresją. Dlatego świat uznał, że jesteśmy „słabą płcią”. Jednak świadomość, że ją mam, daje mi poczucie wolności i własnej wartości. Potrzebuję tej siły na co dzień dużo. Z pomocą przychodzą mi „kettle” i hantle w siłowni – wodę mineralną z najbardziej zapieczoną zakrętką otwieram od kilku lat sama. Ze słoikami czasami jeszcze jest problem 😉 . I zdarza mi się płakać, kiedy po całym dniu wydaje mi się, że kolejnemu wyzwaniu już nie sprostam. Ale – jak gdzieś przeczytałam – łzy to „wentyl bezpieczeństwa”. To kolejny powód, dla którego lubię być kobietą.

3. EMOCJE

„Nie maż się, nie jesteś baba” – słyszy chłopiec, kiedy dotkliwie odczuwa ból istnienia. I uczy się, że jest wojownikiem. Ale musi też uczyć się miłości, która dla kobiety jest cechą naturalną:

Miłość, zaufanie, piękno, szczerość, prawdomówność, autentyczność – są to wszystko cechy kobiece. (…) Mężczyzna musi uczyć się miłości. Mężczyzna musi uczyć się, że to serce jest panem, umysł zaś posłusznym sługą. Kobieta natomiast rodzi się wyposażona w te cechy przez naturę. (Osho)

beautiful-71493_1280pix

Patrzę na świat emocjami. Kiedyś myślałam też emocjami – konsekwencje bywały przykre. To Autor nauczył mnie je ujarzmiać. Jednak dzięki emocjom, dzięki zdolności do odczuwania, mój świat ma więcej barw i więcej w nim okazji do zwykłego cieszenia się.

4. PRZYZNAWANIE SOBIE PRAWA DO NIEWIEDZY

Przyznaję sobie prawo do łez, gdy boli; do głośnego śmiechu, gdy coś bawi. Przyznaję się też do tego, że wielu rzeczy nie rozumiem, na wielu rzeczach się nie znam, wielu zwyczajnie nie potrafię. Po obejrzeniu kilku instruktażowych filmików na YT jak wymienić włącznik światła, poddałam się. W moim – dziurki nie tam, gdzie pokazane na filmie i takich „dinksów” do ich odblokowywania też brak. Otworów kilka par, jedne zaślepione, drugie nie i gdzie który drucik ma być włożony?! Wezwałam pomoc rodzinną. Popatrzyłam, nauczyłam się. Następny włącznik może wymienię sama. „Ta, która wie” napisała dzisiaj na swoim fejsbukowym profilu, że umiejętność przyjmowania negatywnych ocen naszej osoby (z czym wiąże się przyznawanie od niedoskonałości) świadczy o sile.

5. WYSOKIE OBCASY I CZERWONA SZMINKA

Zdjęcie zamieszczone na początku artykułu nazwano  womens-power. Nic dodać, nic ująć. Choć ostatnio zatęskniłam do sztybletów… 😉 .

 Moja kobiecość to więcej, niż „Świątynia życia”. Nie chcę tylko „rodzić mądrości, energii, piękna i uzdrowienia” – choć daje mi to poczucie spełnienia i radość. Chcę także z nich korzystać.

Zdjęcia: Pixabay, własne

Leave a Reply