Dieta, chilli i ćwiczenia – 3 postanowienia na Nowy Rok

with Brak komentarzy

Dieta – czy tylko po to, aby schudnąć?

Jest konieczna, jeśli chcesz, żeby było Cię mniej. Ale też niezbędna, aby czuć się lepiej; mieć energię i siłę do działania. Zwykle łączymy  „Nic mi się dzisiaj nie  chce” z niewyspaniem, niskim ciśnieniem, z zachmurzonym niebem itp. Nie jesteśmy świadomi, jak bardzo niewłaściwa żywność może obniżać komfort naszego życia.

Przekonałam się o tym, kiedy uległam świątecznym pokusom: trochę sernika (tylko serowa masa, bez kruchego spodu), trochę pierników, maleńka miseczka makówek (słodka chałka została pieczołowicie oddzielona). Wydawało mi się, że skoro  te  słodkości zmieszczą się w bilansie kalorycznym, to wszystko w porządku. Jednak skutki odstępstwa od diety były przykre. Cukier, gliadyna z pszenicznego glutenu, amylopektyna A spowodowały wyraźny spadek sił i wzrost apetytu.  Na bieżni – walka o godzinne wybieganie. W domu – „zjadłoby się coś dobrego” (już wiem, że to działanie gliadyny).

Kiedyś myślałam, że „zdrowa żywność” służy rekonwalescencji osłabionego chorobą organizmu lub jest po prostu snobistycznym podejściem do życia. W końcu – jedzenie to jedzenie. Szkodliwe było palenie, picie i narkotyki. Jedzenie – nie. Teraz uważnie przyglądam się „zdrowym” trendom żywieniowym. Zaliczane są do nich: dieta paleo, dieta wegetariańska, dieta makrobiotyczna i jej mniej restrykcyjna forma – dieta niełączenia, dieta przy cukrzycy (to przy niej pojawił się indeks glikemiczny), dieta zgodna z grupą krwi. Wspólną mają praktycznie tylko nazwę – „dieta”. Często to, co w jednej diecie polecane jest jako podstawa zdrowia i dobrego samopoczucia, w innej traktowane jest jako szkodliwe dla naszego organizmu. Nie ma tutaj złotego środka.

Jedynym rozsądnym i skutecznym sposobem na układanie korzystnego dla siebie jadłospisu jest słuchanie swojego organizmu. Nasze samopoczucie trafnie nam podpowiada, co powinniśmy zjeść, a czego unikać.

Stąd moje pierwsze postanowienie noworoczne – zmiana sposobu komponowania diety; wprowadzanie „zdrowych” produktów, wycofywanie szkodliwych. Przede wszystkim stopniowe eliminowanie pszenicy. Będzie trudno – moje dziecię przeczytawszy jeden z wcześniejszych postów zapytało prosząco: Ale pierogi będziesz robiła takie, jak ostatnio? Żadne „zdrowe”?

No i masz babo placek. Trzeba było od razu z mąki żytniej machać…

Jeśli – tak jak ja – zaczynasz Nowy Rok od zmian w diecie, ale Twoim celem jest utrata kilogramów, warto skorzystać z rad zamieszczonych w tym artykule.

Chilli, imbir i cynamon, czyli jak przyspieszyć metabolizm

Drugie postanowienie – wspomaganie przemiany materii. Postanowiłam jak najczęściej dodawać do  posiłków produkty przyspieszające metabolizm. Pomogą wrócić do dobrej kondycji po świątecznym łasuchowaniu i uporają się z karnawałowym menu.

Jest ich pokaźna grupa, więc z doborem nie będzie problemów. W moim jadłospisie pojawiać się będą między innymi:

  • herbaty: zielona, czerwona (PU-ERH), yerba mate, oolong, mieszanki przygotowane przez firmę „Big- Aktiv”
  • białko – dietetycy zgodnie podkreślają, że to ono korzystnie stymuluje metabolizm. Znajdziemy je w mięsie (najlepiej – białym), rybach, nabiale i w roślinach strączkowych. W moich szafkach kuchennych stale dyżuruje soczewica, ciecierzyca, fasola. Z soją poczynam sobie ostrożnie – ostatnio jest „na cenzurowanym”. Bezpiecznie można korzystać jedynie z soi uprawianej ekologicznie. Chętnie sięgam po kasze – te jak najmniej przetworzone. W nich także znajduje się sporo białka. Przede mną eksperymenty kulinarne z amarantusem i wodorostami. Kiedyś się odważę…
  • brokuły, szpinak, pomidory, seler, czosnek, papryka, jabłka, grapefruity
  • przyprawy: chilli (pieprz cayenne), cynamon, imbir, pieprz, kolendra, anyż, ocet balsamiczny, ocet jabłkowy.

Niektóre źródła zalecają picie kawy – według nich zawarta w niej kofeina przyspiesza spalanie tłuszczu. Inne portale dietetyczne przestrzegają, że nie należy pić jej za dużo, gdyż „rozleniwia” organizm.

W moich starych zeszytach początkującej gospodyni domowej znalazłam przepis na sałatkę z białej fasoli. Prosta w zrobieniu,  smaczna, sycąca i – jak się teraz okazuje – „podkręcająca” metabolizm:

  • 500 g delikatnej fasoli
  • 1 duża cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • liście laurowe (według upodobania – ja dałam 3, w oryginalnym przepisie jest 1)
  • 1 pęczek zielonej pietruszki
  • olej sałatkowy (dałam oliwę z oliwek)
  • ocet balsamiczny – 2 łyżki
  • sól

Opłukaną fasolę moczyć przez kilka godzin z liśćmi laurowymi i czosnkiem. Ugotować do miękkości w tej samej wodzie, dodając nieco soli. Cebulę podzielić na drobne „piórka” i wymieszać z 1 łyżką octu balsamicznego. Odstawić „do przejścia”. Miękką fasolę odcedzić i – jeszcze gorącą – wymieszać z 1 łyżką octu balsamicznego. Po wystygnięciu połączyć fasolę z cebulą, pietruszką i oliwą. Wstawić na godzinę do lodówki. Przechowuję ją dwa dni – sałatkę zjadamy „na raty”.

Ćwiczenia – prosty sposób na satysfakcję i endorfiny

Nawet najbardziej skuteczna dieta w pewnym momencie przestaje dawać pożądane efekty. Organizm przyzwyczaja się do nowych „zasad” żywieniowych. Najczęściej rezygnujemy wtedy z walki o sylwetkę i zaczyna się efekt „jo-jo”. Czasami przechodzimy na inną dietę, żeby „coś skutkowało”. Jeśli nie skutkuje – to wybieramy kolejną. A nasz organizm broni się, jak może. Gromadzi tkankę tłuszczową „na ciężkie czasy”, spowalnia metabolizm, bo przecież nie wiadomo, co za chwilę się wydarzy; czy będzie miał z czego czerpać energię. I już nic nie działa. Za wyjątkiem obrotu firm produkujących medykamenty na cudowne schudnięcie.

Jeśli postanawiasz zeszczupleć, załóż, że po mniej więcej dwóch miesiącach od wprowadzenia diety musisz zacząć wspomagać metabolizm. Wprowadzaj do jadłospisu produkty, o których pisałam powyżej i wybierz dogodną dla siebie formę ruchu, która będziesz uprawiała  przynajmniej trzy razy w tygodniu przez co najmniej  godzinę.

Zaczynałam w domu – 40 minut dziennie na stepperze. Trening na tym sprzęcie spełnia podwójną funkcję:

  • pomaga wzmacniać i kształtować mięśnie brzucha (ruch typu „twist”), pośladków i ud,
  • przy zachowaniu odpowiedniego czasu ćwiczeń pomaga spalać tkankę tłuszczową (zwykle zaczyna się ono po 20 minutach treningu).

WP_20151227_004

Jeśli planujesz włączenie w odchudzanie ćwiczeń wykonywanych w domu, warto zastanowić się nad nabyciem tego przyrządu.

O tym, jak ćwiczyć; jak dobierać ćwiczenia, jak urządzić sobie domowe miejsce treningu będę pisała w następnych postach. Jeśli chcesz zacząć już, możesz skorzystać z tych porad.

Warto znaleźć taki rodzaj sportu, który nie będzie męczącym wyzwaniem. Który da Ci radość, poczucie, że pokonujesz własne słabości; który wyzwoli endorfiny.

Zatem – moje trzecie postanowienie – ćwiczyć dalej, urozmaicać formy ruchu (wielu jeszcze nie spróbowałam), wprowadzać nowe ćwiczenia. I biegać – po endorfiny :-).

Leave a Reply