Dieta czy zdrowy sposób odżywiania się – co wybierasz?

with Brak komentarzy

Dieta – to trudne słowo. Zawiera wiele znaczeń. Są nimi i zdrowie, i obietnica szczupłej sylwetki, i zapewnienie skuteczności. „Dieta” niesie ze sobą także inne informacje: wyrzeczenia, koszty, spadek nastroju, brak sił, zniechęcenie.

 

Słowo „dieta” budzi współczucie

Kacper odchodzi od stolika, przy którym siedzi z kolegami. Podchodzi do mnie, spogląda na mój talerz. Liście różnych sałat, pomidory, papryka, czerwona cebula i biały ser tworzą na nim apetyczną kompozycję.

– Co pani je? – pyta.

– Sałatkę grecką – odpowiadam i uśmiecham się. Już wiem, jaka będzie reakcja chłopca.

– Jest pani na diecie? – patrzy na mnie zatroskany i, nie czekając na odpowiedź, wraca do swojej wielkiej porcji pizzy.

Nie jestem. To mój zwykły posiłek. Nie jestem na diecie.

 

Kiedy więcej znaczy mniej

Dieta – to trudne słowo. Nie można go jednak pominąć, jeśli zaczyna się starania o sprawną i szczupłą sylwetkę. Mądrze wybrana dieta jest początkiem drogi do zmiany sposobu odżywiania się. Bez tej zmiany skuteczne stosowanie diety jest tylko chwilowym sukcesem. Powrót do dawnych nawyków jedzeniowych szybko niweczy jej efekty.

Wyobraź sobie, że Twój organizm to młyńskie koło. Do jego czerpaków ładujesz węglowodany, które sprawiają, że  „koło” się obraca, wytwarzając energię. Jeśli moc tego ładunku jest niewielka, zwiększasz jego ilość, chcąc zapewnić sobie dobre samopoczucie i efektywne działanie. Batonik, bułka, drożdżówka dają złudne poczucie sytości i odzyskania wigoru.

Jednak koło nie toczy się szybciej. Wręcz przeciwnie – za duża ilość węglowodanów wylewa się na zewnątrz i oblepia urządzenie. Zwiększa jego wagę i utrudnia ruch. Ładujesz więc ich jeszcze więcej, bo ciągle masz wrażenie, że Twój organizm woła „Jeść!”

Zamiast usprawniać pracę swojego „koła młyńskiego”, napędzasz błędne koło tycia.

 

Zapewnij sobie dobry start w dietetyczną podróż

Jak sprawić, że „koło” będzie się obracało lżej i szybciej? Jak nie dopuścić do tego, aby jego działanie zostało znowu zakłócone?

Na początek wybierz rozsądną, „przyjazną” Ci dietę. O tym, co trzeba wziąć pod uwagę decydując się na zmianę jadłospisu, pisałam  w jednym z poprzednich artykułów.

Unikaj diet eliminacyjnych oraz bazujących na drastycznym ograniczeniu kalorii.

Wyobraź sobie, że ograniczyłaś „paliwo” dla swojego młyńskiego koła. Obraca się, wykorzystując zapasy, którym jest oblepione. Chudniesz.  Nie jest to jednak „paliwo” wartościowe, więc nie nadaje kołu dalszej prędkości. Koło obraca się po pewnym czasie jeszcze wolniej – brakuje Ci już nie tylko energii, ale i sił. Samopoczucie spada. Twój organizm domaga się ratunku – wracasz do dawnych nawyków żywieniowych. Doklejasz kolejne warstwy do już oblepiających koło. Efekt jojo dopada i Ciebie.

 

Dieta to dopiero początek

Popularna ostatnio dieta ketogeniczna stawia na tłuszcz, makrobiotyczna opiera się na nieprzetworzonych zbożach. W jednej rezygnuje się z węglowodanów, druga ogranicza białko. W fazie redukcji na pewno spełnią swoje zadanie. W zależności od tego, czy gubią Cię węglowodany, czy tłuszcze, dzięki tym dietom możesz stracić znaczącą liczbę kilogramów. Nie powinnaś ich jednak stosować zbyt długo.

Pomocne omówienie diet znajdziesz na blogu ”Szybka przemiana”. Przedstawiona tam dieta DASH stanowi, wraz z dietą śródziemnomorską, podstawę diety MIND.

Głównym ukierunkowaniem diety MIND jest ochrona i usprawnienie pracy mózgu, jednak dieta ta znakomicie sprawdzi się jako zdrowy, sprzyjający utracie wagi i utrzymaniu szczupłej sylwetki sposób odżywiania się. Jej podstawę stanowią warzywa, orzechy, rośliny strączkowe i owoce jagodowe. Warzywa i owoce powinny być spożywane w większości na surowo – dzięki temu dostarczą naszemu organizmowi witaminy C, E, witaminy z grupy B oraz antyoksydanty Poza tym posiłki zgodne z tą dietą zapewnią spora dawkę nienasyconych kwasów tłuszczowych. I ten kieliszek czerwonego wina…!

Dieta MIND ma również tę zaletę, że nie jest restrykcyjna, jeśli chodzi o produkty. Z pewnością możesz ją wykorzystać jako bazę Twojego nowego jadłospisu.

 

Po co Ci te niepowodzenia?

Dwie młode mężatki w szatni siłowni dzielą się wrażeniami po wizycie u dietetyczki. Jedna ubolewa, że jej jadłospis jest za drogi, w dodatku część składników musi wyrzucać po wykorzystaniu ich niewielkiej ilości, bo do następnego użycia zdąża się zepsuć. Narzeka na czasochłonne przepisy. Druga znalazła częściowe antidotum – jeden zestaw posiłków przygotowuje na trzy dni. Oszczędza i produkty, i czas, choć przyznaje, że robi to wbrew zasadom diety.

Obydwie panie zgodnie twierdzą, że efekty ich starań dalekie są od oczekiwań.

I raczej ich nie spełnią. Trudno dobrowolnie poddawać się reżimowi narzucającemu uciążliwe rozwiązania, a zaburzanie skrupulatnie ustalonego cyklu i wartości posiłków może niekorzystnie wpłynąć na metabolizm.

Zrezygnuj z diety, która narzuca Ci przygotowywanie ściśle określonych posiłków. Wybierz taką propozycję, która da Ci komfort zamiany menu na najlepiej dostosowane do Ciebie.

 

Marzenia się spełniają

Oblicz swoje BMI, a następnie BMR. Oceń, o ile kalorii chcesz obniżyć swoje zapotrzebowanie energetyczne, żeby chudnąć. Zaprzyjaźnij się z tabelą kaloryczności produktów. W oparciu o te wyliczenia oraz o wybrane elementy diet stwórz swój nowy jadłospis.

Tylko wtedy będziesz miała możliwość wprowadzenia na stałe zmian w swoim sposobie odżywiania się. Dzięki nim Twoje „koło” znowu nabierze mocy, z lekkością dostarczając Ci energii i dobrego samopoczucia.

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia: Pixabay

Leave a Reply