Siłownia to właściwe miejsce dla dam

with Brak komentarzy

Dwie przytulone do siebie kobiety siedzą na plaży. Wpatrują się w morze. Jedna jest dużo młodsza od drugiej. Obydwie są piękne. Kształty ramion starszej bohaterki zdradzają, że siłownia nie jest jej obca.

– Babciu – dziewczyna odzywa się do swojej towarzyszki.

 

 Piękna i… babcia?!

Słyszę szmer w rzędach uczniów, z którymi oglądam ten film w kinie: „To jest babcia?!”

Starsza pani ma długie włosy upięte w malowniczy sposób. Siedzi wyprostowana. Z wdziękiem unosi głowę. Obejmuje wnuczkę ręką. Na jej delikatnym przegubie pobłyskują bransolety.

Niedowierzanie w zdumionym szepcie dzieci sprawia, że emocje, jakie się we mnie wtedy pojawiły, pamiętam do dzisiaj.

W naszej kulturze babcia kojarzy się z siwymi włosami; z ciałem zdeformowanym tkanką tłuszczową lub przebytymi chorobami. Babcia dla moich uczniów to ktoś do przytulania, a nie do podziwiania. Do kochania za czułość, za serwowane pyszności, za chwile, których nie mają dla dzieciaków rodzice. Babcia powinna być zawsze do dyspozycji (chyba, że choroba jej nie pozwala…). Przecież teraz ma dużo czasu. Przecież trzeba jej zapewnić jakieś zajęcie…

 

Dama w siłowni

Ania zadzwoniła do mnie przepraszając, że kolejny raz musi zmienić termin treningu. Zażenowana tłumaczyła, że znowu syn zostawia u niej wnuka, bo wnuczkę musi zawieźć na wizytę do specjalisty. Wygodniej jechać tylko z jednym dzieckiem. Kiedy usiłowała odmówić opieki informując, że ten czas jest przeznaczony na trening, usłyszała:

– Na jaki trening?! Mama już nie powinna chodzić na żadne treningi!

„Mama” ma sześćdziesiąt parę lat. Jest aktywną, zadbaną kobietą. Przychodzi do mnie na zajęcia od roku – wcześniej często spotykałyśmy się w klubie, w którym trenuję. Oprócz tego korzysta z różnych form zajęć grupowych (pilates, joga) jeździ na rowerze (także z wnukami), chodzi z kijkami, pływa. Jest pełna energii i animuszu. Dba o siebie. Z entuzjazmem opowiada mi o odczytach, spotkaniach w jakich bierze udział. Kontroluje swoją dietę, świadomie komponuje ją z tych składników, które jej służą. Jest szczupła, zadbana. I chociaż nie zawsze jest w stanie w pełni podołać przygotowanym dla niej ćwiczeniom, ma siłę, by niemal nieustannie zajmować się wnukami. I robi pyszne konfitury z wiśni (innych jej specjałów jeszcze nie kosztowałam 🙂 )

Zosia jest moją równolatką. Kiedy wchodzi do szatni siłowni ze swoją dorosłą córką, wygląda niemal jak jej rówieśnica. Ma w sobie jednak więcej radosnej energii. Figury może pozazdrościć jej niejedna „młódka”. Zosia trenuje, żeby wzmocnić ciało, żeby nie dopuszczać do bólu kręgosłupa, żeby utrzymać sprawność i kondycję. Kiedy mnie widzi, woła z udawanym przestrachem „O, mamusiu! Czy ja dam dzisiaj radę?!” Daje. Świetnie sobie radzi.

Dla nas obydwu półtorej godziny treningu to czas na śmiech, na przekomarzanie się, na babskie ploty między seriami. Chłonę pozytywny stosunek Zosi do życia. Z zazdrością patrzę na jej piękną cerę i wesołe oczy.

 

Siłownia i radość w oczach

Wśród moich „fejsbukowych” znajomych jest kilka takich, które mogłyby siedzieć obok dziewczęcia we wspomnianej filmowej scenie. Kobiety pełne ciekawości świata, pojawiające się na zdjęciach w kaskach rowerowych, na tle pejzaży Norwegii z rozwianym włosem i szczęściem w oczach, na nartach z rodziną. Robiące sobie „selfie” po treningu w siłowni, z twarzą błyszczącą od potu i spojrzeniem jaśniejącym zadowoleniem.

Nie są postaciami filmowymi. To kobiety „z krwi i kości”. Z krwi, która szybko płynie w żyłach i z mocnych kości.

Kiedyś jeden z profili, które obserwuję, zamieścił ilustrację składającą się z dwóch zdjęć. Na jednym z nich siwiuteńka starsza pani kurczowo trzyma się balkonika dłońmi powykręcanymi artretyzmem. Jej ciało – wychudzone, niekształtne – wyraźnie złamane jest bólem. Na zdjęciu obok uśmiecha się z młodzieńczym błyskiem w oku Ernestine Shepherd, najstarsza kulturystka na świecie. Swoją przygodę z siłownią zaczęła mając 56 lat. W tej chwili jest piękną, pełną radości i energii „staruszką” (obecnie ma lat 81).

Tej radości i pozytywnej energii nie osiągnie się bez sportu. „Ćwiczenia fizyczne w wieku dojrzałym są inwestycją w samopoczucie“ – napisał autor jednego z artykułów na portalu „Fabryka siły“.

 

Dlaczego siłownia to miejsce dla dam?

Kobiety, o których wspomniałam w moim tekście, uprawiają różne jego formy. Jedną z nich są właśnie ćwiczenia w siłowni.

Z wiekiem następuje rozpad mięśni. Bez stymulowania ich regeneracji wiotczeją w tempie szybszym, niż byśmy chciały. Panie, z którymi pracuję, często po pierwszych treningach są zdumione ich słabością. „Jak to? Przecież noszę dzieci na rękach, dźwigam zakupy, sprzątam. I czasami wchodzę na to moje wysokie piętro, bo winda nieczynna”.

Siłownia zapewnia odpowiedni sprzęt do ćwiczeń z obciążeniem

„To se ne da, pane Havranek”  – gdyby nasza codzienna praca wystarczała, większość z nas wyglądałaby jak boginie. Tymczasem im więcej lat w metryce, tym większe wyzwanie musimy rzucać muskulaturze, żeby nie trzepotać wspomnieniami skóry o mięśniu. Silne mięśnie to także ochrona naszego układu kostnego (bóle kręgosłupa staną się wspomnieniem). To także wyprostowana sylwetka i poruszanie się lekkim krokiem pełnym wdzięku.

Mięśniom potrzebne są ćwiczenia z obciążeniem. Wykonujemy je ze sztangielkami (hantlami), z kettlebells, z taśmami oporowymi, na taśmach TRX, ze sztangami. Taki sprzęt w pełnym asortymencie zapewniają siłownie. Tam też można umówić się na ćwiczenia z trenerem.

 

Początek zawsze z dobrym trenerem

Start z dobrym trenerem jest niezbędny do osiągnięcia satysfakcji z ćwiczeń

Jeśli zaczynasz swoją przygodę z siłownią, treningi z doświadczonym trenerem są koniecznością. To on dobierze Ci odpowiednie obciążenie, pokaże prawidłową technikę wykonywania ćwiczeń, określi ich częstotliwość i nauczy kilku pierwszych. Potem możesz pracować sama, obserwować innych klubowiczów i korzystać (ostrożnie!) z podpowiedzi Internetu.

Kiedy nabierzesz wprawy, będziesz mogła wykonywać niektóre ćwiczenia w domu. Wierz mi jednak, już wtedy nie będziesz tego chciała 😉 . Siłownia to nie jest ciemna nora z sapiącymi z wysiłku „mięśniakami”. To miejsce, gdzie spotyka się przeróżnych ludzi. Z czasem znajdziesz wśród nich dusze na tyle pokrewne, że o czekającym Cię treningu będziesz myślała z przyjemnością.

 

 Balkonik czy hantle – co będziesz trzymać?

Patrząc na tamtą filmową scenę i słuchając szeptów dzieci czułam satysfakcję. Dla mnie postać filmowej babci niczym nie odbiegała od wizerunku „starszej pani”, jaki istnieje w mojej świadomości. Niestety, pojawił się też smutek, że dla dzieci ten wizerunek jest tak nierealny…

Pod wspomnianym przeze mnie zdjęciem dwóch kobiet był napis obwieszczający, że obydwie panie są w tym samym wieku. I pytanie o to, którą z nich chce się być.

Balkonik podtrzymujący osłabione ciało czy wyprostowana sylwetka i bransolety na ręce obejmującej wnuczkę?

Ty wybierasz.

Leave a Reply