Czy wiesz, że nie musisz rezygnować ze słodyczy?

with Brak komentarzy

Nie myśl, że miłość do słodkości odbiera Ci szansę na pozbycie się niechcianych kilogramów.

Miłość wcale nie musi być zgubna.

Nie musisz rezygnować ze słodyczy.

 

Dlaczego nie potrafimy rezygnować ze słodyczy?

Zauważyłaś, że rano nie masz ochoty na słodycze, choć od ostatniego posiłku minęło sporo godzin? Jesteś wypoczęta i jeszcze spokojna. Pierwsze wołanie o słodkości pojawia się zwykle w pracy.

Stres, pośpiech, brak czasu na przygotowany posiłek  – energia się wyczerpuje, kortyzol utrzymuje nas w stanie gotowości do działania, jednocześnie blokując uwalnianie energii z zapasów węglowodanów.

Czujemy potrzebę wyciszenia i „doładowania akumulatora”. Organizm podpowiada: Zjedz batonika (ciacho, czekoladę…). Węglowodany proste obiecują szybki wzrost energii i uspokojenie wrzeszczącego hormonu stresu. Przygotowane śniadanie mniej nas przekonuje o takiej skuteczności.

Pochłaniamy batonika (znika w biegu między jednym biurkiem a drugim), urodzinowe ciacho koleżanki… Na śniadanie nie ma czasu. A że sił coraz mniej, to może jeszcze trochę czekolady? Przecież dużo w niej magnezu –  wzmacnia.

 

Gorzka prawda o słodkich przyjemnościach

Dużo to w czekoladzie jest kalorii. W batoniku i w ciachu też. Sił nie ma prawie wcale, bo – wbrew reklamowym zapewnieniom – wartości odżywczych w słodyczach jest niewiele. Nie daj się zwieść orzeszkom zabłąkanym w gęstej karmelowej masie czy cienkiej warstwie masła orzechowego mężnie uszlachetniającej ogrom tłuszczów trans. Czekolada, która wzmacnia, ma tak wysoką zawartość „gorzkiego” kakao, że dla łasucha jest nie do przełknięcia.

W „typowych” słodyczach znajdziesz tylko dużo kalorii, jeszcze więcej składników szkodzących metabolizmowi i sporo… przyjemności. Przyjemności, z której trudno zrezygnować  😉

Nie musisz z niej rezygnować . Zmień tylko formę tej przyjemności tak, aby jednocześnie była dobrodziejstwem dla Twojego organizmu.

 

Czy może być słodko i bez wyrzutów sumienia?

Sama nadal lubię słodkości, choć – przyznam – już w innej formie. Suszone śliwki ze słonecznikiem bardziej mi smakują, niż michałek, obok którego kiedyś nie potrafiłam przejść obojętnie. Kiedy przygotowuję sobie posiłki, zawsze zastanawiam się, co dzięki nim sobie podaruję – energię, która doładuje mnie na długi czas; regenerację mięśni; zadbaną skórę; ukojenie dla systemu nerwowego?

Moje słodkości są zatem mniej kaloryczne niż tradycyjne wyroby i bogate w wartości odżywcze.

Inspiracji do ich „produkcji” szukam na blogach wegetariańskich. Przepisy modyfikuję, upraszczając wykonanie potrawy lub ograniczając jej kaloryczność. Rezygnuję ze słodzików (wystarcza mi słodycz z owoców suszonych, wiórków kokosowych). Staram się też minimalizować ilość dodawanych tłuszczów lub je całkowicie pomijać (orzechy czy nasiona dodawane do wyrobów mają ich wystarczająco dużo).

O pralinach fasolowo-daktylowych pisałam na swojej stronie FB. To jeden z prostszych wariantów „kulek mocy”

 

Słodkie potrawy tworzę na bazie fasoli, płatków owsianych, płatków jaglanych, ryżowych czy kaszy jaglanej. Nie używam mąki z pszenicznym glutenem, zamiast niej do wypieków stosuję mąkę żytnią lub gryczaną. Dodaję orzechy, nasiona, owoce suszone. Czasem wykorzystuję gorzką czekoladę. W charakterze „zlepiacza” występuje najczęściej banan zblendowany na puszystą masę.

Dzięki takim składnikom każda moja porcja „osładzania świata” jest bogactwem odżywczym i podwójnie poprawia mi nastrój 😉

 

Moc ukryta w delikatnej słodyczy

Ciasteczka, „kulki mocy”, praliny, batony raw nie są dla mnie przekąską – łatwo byłoby wówczas przekroczyć dzienne zapotrzebowanie kaloryczne. Stanowią albo uzupełnienie dań węglowodanowych (np. kaszy z warzywami), albo są samodzielnym posiłkiem po sporym wysiłku fizycznym. Węglowodany proste szybko uzupełniają energię, a złożone uwalniają ją powoli, doładowując mnie siłą do działania na kilka następnych godzin.

Witaminy z grupy B regenerują zmęczone komórki, witamina C wymiata wolne rodniki namnożone podczas treningu czy pracy, witamina E obiecuje zatrzymanie starzenia się komórek, a błonnik daje uczucie sytości na dłuższy czas. Większość składników tych słodkości jest także bogata w potas, wapń, żelazo i magnez.

Moje ostatnie odkrycie to ciasteczka kokosowo-morelowe. W oryginalnym przepisie są batonami; ja zrezygnowałam z oleju kokosowego, proszku do pieczenia i słodzika (dałam w zamian więcej moreli). Zmniejszyłam porcję o połowę. „Wyszło” 16 chrupiących ciasteczek, o wyraźnym kokosowym smaku z orzeźwiającą morelową nutą. Każde ma około 60 kcal.

Egzotyczny smak jaglanych ciasteczek sprawia, że za szybko znikają z talerza

Już wiem, że w nadchodzący weekend jadą ze mną w góry. Wypacając  energię na stromych szlakach będę się trzymać jak liny perspektywy słodkiego „doładowania akumulatora” u kresu wędrówki 🙂

 

Zdjęcia: własne

Leave a Reply